Opublikował Andrzej Tucholski | 4 komentarzy
Modernizacja bloga!
Z okazji pełnego rozpoczęcia wakacji (wreszcie jestem we własnym domu dłużej niż dwa dni z rzędu) postanowiłem zabrać się trochę za bloga. Jak widać na pierwszy rzut oka, przemodelowałem odrobinę jego wygląd. Jest teraz o wiele efektywniej i wygodniej. Opracowałem także nowe formy reklamy co zaowocuje już w bliskiej przyszłości większą ilością ekskluzywnych materiałów oraz konkursów. A to dopiero początek!
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 4 komentarzy
Flet i beat
Nigdy nie umiałem jednoznacznie określić mojego gustu muzycznego. Lubię to co dobre, po prostu. Podglądając mój profil na last.fm można teoretycznie pokusić się o założenie, że preferuję przede wszystkim mocnego, indie oraz akustycznego rocka oraz wszelkie odmiany jazzu. Ale to jedynie pozory. Częściowa prawda. Bo gdyby spojrzeć na moją bibliotekę pod kątem gatunków, nie zespołów, większość opcji miałaby pewnie wyrównane znaczenie. Dlatego też podrzucam Ci coś zupełnie nie w stylu tego bloga.
I tak Ci się spodoba.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 12 komentarzy
Open’er Preview
Opinie o minionych koncertach, niczym zgniecione, plastikowe kubki po Heinekenie na terenie festiwalu w czasie jego trwania, pojawiają się wszędzie. Ale niech Cię nie zwiedzie ogrom Internetu. Tej jedynej, najważniejszej relacji z Open’era 2010 doświadczysz tylko i wyłącznie tutaj. Gdyż tak, jak jeden był Elvis Presley, tak jeden jestem ja. I już na dniach, specjalnie dla Twoich oczu, udostępnię wyjątkowy & obfitujący w pikantne szczegóły tekst. A co w nim znajdziesz?
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 1 komentarz
Wisła
Pisałem już, że lubię filmy katastroficzne. Działania bohaterów spaja w nich prawdziwa misja, każdy ruch jest na wagę złota. Dzięki przerysowaniu konsekwencji zaczynamy się bardziej zastanawiać nad odpowiedzialnością za to co sami robimy. I, kto wie, może po setkach takich obrazów u jednej osoby na świecie zajdą nieodwracalne zmiany upośledzające tak w nas przecież zakorzeniony tumiwisizm.
Trudniejszym pytaniem jednakże wydaje się to dotyczące wydarzeń bliższych naszej rzeczywistości. Czy katastrofa przeżyta naprawdę jest w jakikolwiek sposób skuteczniejsza w kontekście kruszenia monolitu społecznej znieczulicy?
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 9 komentarzy
Sklep.gram.pl – nieładnie
Nie mam raczej w zwyczaju publicznie narzekać. A tym bardziej skarżyć. Są jednak takie chwile w życiu każdego z nas, że nie pozostaje nic innego, jak tylko podnieść ku niebu bezsilną pięść. Szczególnie, gdy rozwiązań siłowych zabrania aktualnie obowiązujący kodeks karny a jakichkolwiek dalszych działań się odechciewa.
Tak też i było w moim przypadku, gdy parę tygodni temu zdecydowałem się skorzystać z usług oferowanych przez sklep.gram.pl, pomimo jego postępującej metamorfozy (która, delikatnie mówiąc, wybitnie mi się nie podoba). A o co poszło?
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 8 komentarzy
Open’er #10 – Archive
Dobra. Matury napisane, pierwszy oddech wakacji złapany, rekrutacja na UW zakończona. Czekam na jej wyniki, cieszę się wolnym czasem i wracam do pisania. Myślicie, że nie wiem, jak bardzo za mną tęskniliście?
Wielki artystyczny comeback przetestuję na przykładzie pewnej brytyjskiej formacji występującej na tegorocznym Heineken Open’er Festival. Samo brzmienie jej nazwy powoduje u wielu melomanów nagłą miękkość kolan połączoną z wydawaniem z siebie ogłuszającego pisku (co, aż wstyd przyznać, często spotyka także poważnych i dojrzałych facetów. No cóż. Taka fama). Mowa bowiem o prekursorach genialnego połączenia trip-hopu i rocka. O ojców świetnych i dojrzałych tekstów, wymownych brzmień i jedynego w swoim rodzaju klimatu. Mowa o Archive.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 3 komentarzy
Open’er #9 – Kings of Convenience
I znowu zespół ze Skandynawii. tym razem dwóch pociesznych panów o wdzięcznych nazwiskach Øye i Bøe. Którzy, pomimo wielu lat pracy osobno lub w zespołach o mieszanym składzie, od czasu do czasu się jednak razem zbierali i nagrywali. Powstało sporo przyjemnych nagrań. Cichych takich, pełnych przestrzeni i pogodzonej z losem radości. Dobrze się słuchających w deszczowe, wiosenne wieczory lub krótkie, letnie noce. Szczególnie zaś warto uwagę zwrócić na ich najnowszą płytę, Declaration of Dependence. Pełno w niej ukojenia. I dobrze się wpasowuje w aktualną, wybitnie wręcz zachmurzoną pogodę. Gdyby tylko cieplej było…
Czytaj dalej