Opublikował Andrzej Tucholski | 5 komentarzy
Kradzież konta
Dzisiaj, koło południa, zostałem pozbawiony dostępu do mojego najdawniejszego adresu e-mail. Używany w setkach miejsc od blisko trzech lat sephirath()gmail.com nie jest już dostępny. Straciłem tym samym blisko 18 000 maili, z czego ogromna ich ilość była prywatna, część zaś miała dla mnie niesamowitą wartość sentymentalną.
Cóż. Jak widać nawet pancerne hasło potrafi zawieść. Stało się. Na przełomie pół godziny dostałem cztery odmowne weryfikacje ze strony Google (ponieważ nie pamiętam dokładnej daty założenia konta oraz adresu e-mail osoby zapraszającej mnie do usługi Gmail, nie mogą potwierdzić, czy “ja to ja”) i zmieniłem dane adresowe na blisko trzydziestu stronach.
Nie będę się wypowiadał pod adresem samego złodzieja bo i cóż mogę odkrywczego powiedzieć. Straciłem dostęp do tysięcy wartościowych konwersacji, zdjęć, RSSów, galerii i nie tylko. Do ogromnej części wspomnień. Mam przynajmniej nadzieję, że przy pomocy tego ataku na moje konto, spełnił jakieś swoje odwieczne marzenie. Bo jeśli nie, co pewnie samo do niego wkrótce dotrze, to chyba nie było warto.
I tak oto kończymy okres Świąt 2009.
Coś się kończy, coś się zaczyna. Nowe namiary na mnie w dziale kontakt.
Posty o podobnej tematyce:
Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do subskrypcji RSS.
Trackbacks/Pingbacks
- Myśli nieskoordynowane « HGFD – Media Telewizja Radio - [...] Kradzież konta [...]

Uchhh, przykro :/
No, miewałem przyjemniejsze niespodzianki ;)
Przykro, przykro. Zapewne najbardziej boli strata maili o wartości sentymentalnej. Niestety, tak zbudowany jest świat i wierzę, że nawet ta kradzież konta była z góry zaplanowana przez Tego Na Górze i coś znaczyła.
Wiem, że to wydaje się być bez sensu, ale może jednak coś oznacza? ;)
Przykra sprawa, ale takie rzeczy się zdarzają. Niestety.
Głowa do góry, Sephie. ;)
Przykra sprawa ;/ Dlatego ja pytania i hasło zmieniam regularnie, choć dla pewności zbyt wielu ważnych rzeczy tam nie trzymam…
@Jacko
A wiesz, że nawet przez ułamek sekundy się nie smuciłem? Sam się sobie zdziwiłem. Po prostu, przyjąłem fakt do wiadomości, zaktualizowałem dane na wszystkich moich kontach (straciłem jedynie access do mojego blogowego konta na YouTube – to akurat boli. No ale trudno) i tyle.
Wiesz, w pewnym sensie jest to kolejny krok w przechodzeniu od bycia Sephirathem do bycia aż & po prostu mną, Andrzejem Tucholskim :)
@Fett
No ja właśnie sobie nowe hasło takie ustawiłem, że nawet jak ktoś je przehaxuje to umrze na wylew ze śmiechu ;)