Opublikował Andrzej Tucholski | 4 komentarzy
Ojasnacholera, czyli Electric Six: Danger! High Voltage!
Podrzucono mi tę piosenkę dosłownie parę chwil temu (Marysiu, jesteś krejzi!). Podesłano mi teledysk, tak konkretniej. Co jest istotne, bo dopiero gdy naraz widzimy i słyszymy to niewątpliwe arcydzieło, nasze organy zostają poddane zmieleniu. Po prostu… część nas umiera. Tracimy dzieciństwo. Cokolwiek. Żadne z nas nie zostanie takie samo po zetknięciu się z tym… genialnym kawałkiem!
Rewelacyjna gitara rodem z disco z lat 70′, zupełnie daremny akcent “głównego wokalisty”, stylistyka i tematyka całości. Cztery cechy tego klipu, które po połączeniu, są jedyne na świecie. A zresztą, co ja się będę niezdrowo podniecał – sami się przekonajcie. Do obejrzenia w rozwinięciu.
Aha. Dodam jeszcze tylko dwie rzeczy. Od dziś żadna organizowana przeze mnie impreza się bez tego utworu nie odbędzie. Po prostu. A ponadto “High Voltage” niniejszym przestaje mi się kojarzyć z twórczością AC/DC. Zostało spaczone. Jeśli żywicie do tego tytułu jakieś ciepłe uczucia – zostaliście ostrzeżeni.
Posty o podobnej tematyce:
- Pozytywnie, czyli The Killers: Mr. Brightside
- Młodość, czyli MGMT: Oracular Spectacular
- Ze zmianami, czyli George Michael: Freedom 90′
- Po prostu, czyli Gomez: See The World
- Nite sessions, czyli Justice: D.A.N.C.E.
Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do subskrypcji RSS.

Phi. Ja juz dawno temu wiedziałam o tym kawałku :D
znałem wcześniej.
nigdy się nie jarałem :P
A mi się podoba :)
Nienawidzę przymiotnika “daremny” ale teledysk faktycznie ma w sobie coś, co sprawia, że wnętrzności wywracają się na lewą stronę.