27 mar 2010

Opublikował Andrzej Tucholski | 8 komentarzy

Jak to jest z tym Earth Hour?

Jak to jest z tym Earth Hour?

Idea gaszenia światła na godzinę jak świat szeroki jest, z samego brzmienia, niesamowicie spektakularna. Niech miliard ludzi podejdzie do swoich prztyczków w ścianach i nimi pstryknie. Niech zgasną centra, iluminacje pomników i kamienic, okna prywatnych mieszkań. Niech na sześćdziesiąt minut zostanie oszczędzona energia. Ziemia w końcu troszkę odetchnie.

No i wszystko fajnie, tylko, jak to zwykle bywa, są też i dosyć znaczące ale przeciwko pomysłowi Earth Hour. Otóż, jak miałem przyjemność się dzisiaj dowiedzieć, myk z nagłym zmienianiem zapotrzebowania na energię może o wiele więcej w przyrodzie zepsuć niż uratować. Trochę kontrowersyjna antyteza, nie sądzisz?

W co lepiej wierzyć?

To zależy. Z jednej strony bierzemy udział w monumentalnym, ogólnoświatowym momencie. Gasimy nasza lampkę, tak samo jak ludzie w Szanghaju, Limie, Bangkoku, Nowym Jorku, Paryżu czy też w Katowicach lub Krakowie. Jest to nasz wkład, nasza cegiełka w dzieło zwrócenia globalnej uwagi na problem nadmiernego zużycia energii przez rozwinięte kraje. Poza tym, już czysto praktycznie, przez godzinę jesteśmy stuprocentowo ekologiczni. Pomijając wzmożone zużycie parafiny nie dewastujemy środowiska zbędnym obciążeniem energetycznym.

Z drugiej zaś strony, to może wcale nie być takie pewne. Otóż, niezależnie czy nasz żyrandol będzie świecił czy też nie, elektrownia prąd i tak wytworzy. Co więcej – nagłe zgaśnięcie aż tylu źródeł poboru mocy może doprowadzić do samoistnego wzrostu napięcia w prądnicach. A od takiej iskierki do pełnej awarii sieci niedaleko. Ponadto, gdy już godzina minie i wszyscy swoje karbidówki powłączają z powrotem, elektrownia przeżyje kolejny szok (dopiero co włączona żarówka żre przez kilka sekund do czterech razy więcej energii niż gdyby działała normalnie przez ostatnie kilkanaście minut) i prawdopodobieństwo pozbawienia elektryczności całych dzielnic znowu rośnie.

No to gasimy czy nie?

Ja się powstrzymam. Wolę inne metody pomagania światu, troszkę bardziej wydatne i z całą pewnością mniej mogące fizycznie zepsuć okoliczną elektrociepłownię. Ale, jeśli masz ochotę na coś super epickiego a nadal się wahasz, poniżej masz trailer całej akcji. Wygląda konkretnie (choć, gdy coś na rubieżach miasta zdrowo huknie a latarnie uliczne znienacka przestaną działać, nie wymiguj się od odpowiedzialności).

O akcji wiem od Jackaloppe, o jej negatywnych skutkach zaś – od Michała Osińskiego.

Posty o podobnej tematyce:

  1. International Suit Up Day!
  2. Święta idą – pomóżmy!
  3. Srebrny moment
  4. Złoty moment
  5. Chcę to

Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do subskrypcji RSS.

  1. Jackaloppe says:

    Tak, o negatywnej stronie tej akcji też słyszałem. Poza Twoją uwagą o padaniu elektrowni istnieje też fakt taki, że samo włączenie urządzenia zabiera więcej prądu niż jego ciągła praca.

    Ale spójrz na to w inny sposób – ludzie jednoczą się pokazując razem jak zależy im na tym, aby Ziemia była lepszą planetą. I dla mnie ten aspekt się liczy. Gest wychodzący od wieeelu ludzi.

    Ale nie będę nikogo przekonywał. Ja wyłączę. Bo jedna taka okazja w roku jest.

    Jak to powiedział ktoś w TV: “Tu nie chodzi o oszczędzanie prądu, bo to można robić co dzień w inny sposób. Tu chodzi o pokazanie jedności wśród ludzi.”

  2. Pokazuję jedność co dzień, w inny sposób ;)

  3. Jackaloppe says:

    Nigdy z taką siłą.
    Ale mówię, można więcej naprawić każdego dnia swojego życia. :)

  4. Ja raczej sobie odpuszczam – staram się oszczędzać na co dzień i myślę, że wychodzi mi to w miarę przyzwoicie. Do domu zamówiłem żarówki energooszczędne (teraz praktycznie wszędzie mam 18W zamiast 100W), a do tego przymierzam się do zakupu żarówek LED do lampek ;) Pomijam już sprzęty AGD w klasie A+ i tym podobne.

    Polecam zrobić “Sprawdzian energooszczędności” na stronie http://www.swiadomaenergia.pl/

  5. Mój wynik: Super oszczędnie! ;)

  6. U mnie tak samo :)

  7. Baluk says:

    Też nie zgasiłem, z prostego powodu – bo to nic nie da.
    Światło w moim domu < niepotrzebne oświetlenie w nocy jakieś popularnej budowli.

  8. Kradziej says:

    Zaczynam czytać tekst: “hej, zgaszę, co mi tam!”. Kończę czytać: “no dobra, jednak nie zgaszę” ;)

Skomentuj

  • RSS
  • Blip
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • GoldenLine
  • LinkedIn
  • DeviantArt
  • Last.fm