20 lut 2010

Opublikował Andrzej Tucholski | 17 komentarzy

Open’er #1 – The Hives

Open’er #1 – The Hives

Myślałem, czy by nie publikować o lipcowych wykonawcach chronologicznie, zgodnie z kolejnością ich zapowiadania. Uznałem jednak, że przyjdzie na to pora – w końcu, gdy piszę te słowa, znamy tylko sześć zespołów. Wraz z dopisywaniem kolejnych gwiazd do open’erowego plakatu będę już zmuszony prezentować je zgodnie z kalendarzem. Ale, póki co, namieszam ile mogę (w końcu dokładnie o to chodzi w dobrym, starym rocku, czyż nie?) i zacznę od ostatnio ogłoszonego bandu. Od maniakalnych Hivesów.

Dzika z nich ekipa. Szwedzcy wariaci ubierający się w takie same garniaki, robiący sceniczną rozróbę, jakiej nie widziano od dawna. Niby ten punk’n'roll, który grają, to lekki rock. Niby lyricsy głębszego sensu nie mają, a perkusja się nie wyróżnia. A jednak każde pojedyncze uderzenie ma w sobie moc, której nie zaprzeczysz.

Powstali siedemnaście lat temu, wydali już cztery albumy i jedną składankę (o fenomenalnym tytule Your New Favourite Band). Słyną z, jak już wspomniałem wyżej, jednolitego stylu w ciuchach oraz pewnej specyficznej cechy swoich piosenek. Tylko niektóre przekraczają znacząco trzy minuty. Większość oscyluje dookoła tego czasu lub wręcz jest krótszych.

Co to daje w praktyce? Ano na przykład metkę najlepiej grającej na żywo kapeli wszechczasów. Daje to energiczne, gwałcące umysł przez uszy kawałki o eksplodujących riffach, wrzaskliwym wokalu i zdrowo porypanej perkusji. Daje to tło idealne dla piosenek w stylu a.k.a. I.D.I.O.T (swoją drogą, to chyba moje ulubione dzieło skandynawskich postrzeleńców), których nuty wypełnia agresja a teksty ociekają cynizmem. Lubię.

I o ile w kontekście reszty zespołów czekających w kolejce do opisania jestem w stanie wymyślić jakąkolwiek konstruktywną opinię, tak w przypadku The Hives pozostaje mi jedynie pokazać Ci ich przykładowe songi i czekać na komentarz z reakcją.

Dlatego też nie przedłużam. Powyżej znajdziesz linka do czegoś wcześniejszego (swoją drogą, przesłuchajcie oba nagrania. Fajnie słychać, jak poprawia się akcent wokalisty :) a poniżej znajdziesz ich ostatni, ogromny sukces. Równie szajbnięte, równie wybitne Tick Tick Boom.

Enjoy.

Wszystkie odcinki cyklu Open’er dostępne są tutaj.

Posty o podobnej tematyce:

  1. Open’er #4 – Mando Diao
  2. Open’er #2 – Pearl Jam
  3. Open’er #6 – Klaxons
  4. Open’er #9 – Kings of Convenience
  5. Open’er #3 – Kasabian

Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do subskrypcji RSS.

  1. Jacko says:

    Hivesi są genialni. Najbardziej cenię u nich ten dar wspaniałego grania na scenie. Tego dziś brakuje.

    Tacy Arctic Monkeys – płyty mają genialne, a na scenie to, co robią, jest w skrócie porażką.

    :)

  2. Tick Tick Boom zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu, niż aka IDIOT. Dobre brzmienie – chyba nadeszła pora, żebym bliżej zapoznał się z tym zespołem :)

  3. No cóż, tak się zapędziłem, że zapomniałem zmienić link ;)

  4. Nie znam. Czuję się jak ignorant. Idę poznać.
    Dzięki ;]

  5. Są też zespoły takie jak Coldplay, które świetnie brzmią na płytach, a na koncertach to już w ogóle miazga totalna :>.

  6. cóż, starsze płyty The Hives >>> nowa płyta The Hives – uwielbiam ‘B Is for Brutus’ i ‘Two-Timing Touch and Broken Bones’ – to dopiero wykop!

  7. A moim zdaniem, całościowo, The Black And White Album jest bardziej pro niż któryś z wcześniejszych. Sporo eksperymentowania połączone z jeszcze większą ilością uspokajania formy = win!

  8. Ufnal says:

    E… Jacko, od kiedy to Arctic Monkeys są źli na scenie?

    A Hives brzmią nieźle, kolejny argument za pojechaniem na Openera ;d

  9. Antoni says:

    Hives mnie aż tak nie podniecają, dla mnie ich szczytowe osiągnięcie to piosenka z riffem zerżniętym od The Who (którzy z kolei zerżnęli go od The Kinks).

    Poza tym nazwanie ich najlepszym koncertowym zespołem wszech czasów jest bluźnierstwem, choćby ze względu na panów Townshenda, Daltreya, Entwhistle’a i Moona.

    Tak czy owak koncert może być świetny, choć mnie najbardziej intryguje Kasabian od przesłuchania ich ostatniej płyty. Ogarnia ktoś co to jest Gorillaz Soundsystem?

  10. Szafowanie ‘wiecznymi’ frazesami to akurat przypadłość nie nowa. Jeśli chodzi o zespoły ogółem to śmiem mieć wrażenie, iż The Who lub Queen, lub chociażby Bon Jovi (tak, tak!) albo AC/DC albo, dajmy na to, Muse robią na scenie trzy razy taki młyn jak Hivesi. Ale metka, nawet jeśli marketingowa, wciąż jest metką. Stąd też i użycie jej w tekście :)

    O riffie się nie wypowiem, nie umiem rozpoznać. O Kasabianach leci notka za dwa tygodnie. O Gorrilazach jakoś potem :)

  11. Qusaq says:

    Gorillaz Soundsystem- banda DJ’ów puszcza piosenki Gorillaz ;)) Co do the Hives, słuchałem już dość długo, by powiedzieć, że jak na razie to Openerowy faworyt. Ale już niedługo ogłoszą Muse;), to jest dopiero zespół stworzony do występów live.

  12. Jacko says:

    @Ufnal
    Nie wiem, może miałem takiego farta, że trafiłem na BEZNADZIEJNY koncert.

    @Qusaq
    MUSE?!

  13. Qusaq says:

    Póki co to tylko spekulacje, sorry, że narobiłem apetytu:P Ale jest kilka argumentów przemawiających za Muse na Openerze: wydali nową płytę w tamtym roku, będą w pobliżu (RockAMRing) i dawno ich u nas nie było. Reszta to intuicja:)

  14. @Qusaq – oj, za Muse bym baaaardzo się nie pogniewał. Supermassive Black Hole, Uprising, Guiding Light na żywo <3 :D

  15. Antoni says:

    Muse by było spoko, bardzo mi się podoba to queenowe brzmienie na ostatniej płycie, chociaż nic nie wiem jak wypadają na koncertach. Słyszałem jeszcze jakieś ploty o TV On The Radio, też niczego sobie.

    A co do Hives, The Who i Kinks:

    http://www.dailymotion.pl/video/x2v4rb_the-hives-walk-idiot-walk_music

    http://www.youtube.com/watch?v=h3h–K5928M (jeden z moich ulubionych klipów na YT ever :D)

    http://www.youtube.com/watch?v=F4DV-5d6a5g

  16. Qusaq says:

    Hysteria, Time Is Running Out, Knights of Cedonia… sporo do wymieniania, bo Muse IMHO staje się powoli legendą:P Na Coldplay na tegorocznym Openerze też bym się nie pogniewał:)

  17. @Qusaq – Właśnie dzisiaj w szkole spekulowałem, że Coldplay mógłby ;)

    @Antoni – Muse na koncertach to jedno wielkie zwycięstwo. Pojutubuj, warto ;]

Trackbacks/Pingbacks

  1. FW – Muzyka i film» Archiwum blogu » Open’er #1 – The Hives - [...] post by Andrzej Tucholski and software by Elliott [...]
  2. HU – Media» Archiwum blogu » Open’er #1 – The Hives - [...] post by Andrzej Tucholski and software by Elliott [...]
  3. Open’er | Tucholski.eu - Kultura, która Cię otacza - [...] #0 – Wprowadzenie, #1 – The Hives, #2 – Pearl [...]
  4. Open'er #3 - Kasabian | Tucholski.eu - Kultura, która Cię otacza - [...] #0 – Wprowadzenie, #1 – The Hives, #2 – Pearl Jam, #3 – [...]
  5. Open'er #6 - Klaxons | Tucholski.eu - Kultura, która Cię otacza - [...] skandynawskich Hivesach i Mandoś Diao pora na wielki powrót do tradycyjnego miejsca wylęgu dobrej muzyki – na [...]

Skomentuj

  • RSS
  • Blip
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • GoldenLine
  • LinkedIn
  • DeviantArt
  • Last.fm