Opublikował Andrzej Tucholski | 6 komentarzy
Open’er #7 – Massive Attack
Spokojne, uwodzicielskie elektro z klasą. Wypełnione melancholią i zbiorowym przekazem. Przemieszane z mrocznym, rozchodzącym się w otaczającej nas przestrzeni uczuciem osamotnienia. Elektro grane przez kojarzony w naszym nadwiślańskim kraju najczęściej z czołówki do House M.D. Massive Attack. Zdobywców niezliczonych prestiżowych nagród, niekwestionowanych profesjonalistów scenicznego występu. Których zobaczymy na żywo już za kilka miesięcy.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 5 komentarzy
Pełno dobrych porad
Ruszył jakiś czas temu nietypowy portal. Możesz w nim pisać porady. Wpisujesz w rameczkę nagłówka Jak zrobić cokolwiek, uzupełniasz krok po kroku informacje, dodajesz zdjęcia i uwagi dodatkowe. A potem publikujesz i cieszysz się, że może uda się komuś pomóc. Bo wśród przepisów na ciasta, informatycznych ciągów poleceń tudzież ułatwiaczy dla młodych mam znajdują się posty w stylu: Jak szybko, łatwo i bezpiecznie pomóc potrzebującym przez Internet. A to jest już coś nietypowego.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 4 komentarzy
Open’er #6 – Klaxons
Po skandynawskich Hivesach i Mando Diao pora na wielki powrót do tradycyjnego miejsca wylęgu dobrej muzyki – na Wyspy. Ze Zjednoczonego Królestwa pochodzą bowiem chłopaki występujące jako Klaxons. Mieszający rocka, lekkie elektro i dance (i, tak naprawdę, Bóg wie co jeszcze) zespół przyjeżdża do nas już w lipcu z nikczemnym zamiarem wypełnienia gdyńskich scen abstrakcyjną psychodelą nie do końca dającej się zaszufladkować muzyki. Koncert powinien wypaść ciekawie, zważywszy że równa połowa płytowego dorobku wyżej wymienionych to album A Bugged Out Mix będący zbiorem, no cóż, remiksów. Elektro remiksów.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 8 komentarzy
Jak to jest z tym Earth Hour?
Idea gaszenia światła na godzinę jak świat szeroki jest, z samego brzmienia, niesamowicie spektakularna. Niech miliard ludzi podejdzie do swoich prztyczków w ścianach i nimi pstryknie. Niech zgasną centra, iluminacje pomników i kamienic, okna prywatnych mieszkań. Niech na sześćdziesiąt minut zostanie oszczędzona energia. Ziemia w końcu troszkę odetchnie.
No i wszystko fajnie, tylko, jak to zwykle bywa, są też i dosyć znaczące ale przeciwko pomysłowi Earth Hour. Otóż, jak miałem przyjemność się dzisiaj dowiedzieć, myk z nagłym zmienianiem zapotrzebowania na energię może o wiele więcej w przyrodzie zepsuć niż uratować. Trochę kontrowersyjna antyteza, nie sądzisz?
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 7 komentarzy
Epic of epic epicness
Łapiesz? Epickość epickiej epickości!
Zobaczyłem takie hasło i nie potrzebowałem nic więcej, by pokochać reklamowany nim produkt. Lecz, jak się po chwili okazało, to był jedynie skromny początek! Umysł mój osiągnął istną nirwanę dopiero gdy pod sloganem tym zobaczyłem zajawkę nadchodzącego Scott Pilgrim vs The World. Filmu reżyserowanego przez Edgara Wrighta z główną rolą graną przez Michaela Cerę. Ze scenariuszem na bazie komiksów o tym samym bohaterze. Z występującymi w filmie onomatopejami (pokroju napisu whip rysującego się w powietrzu za rzucającą Scottem evil-ręką w jednej z walk). O powalonej fabule. Z genialnym feelingiem czegoś, czego jeszcze nie było.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 4 komentarzy
Open’er #5 – Matisyahu
Idziesz na koncert kolesia reklamowanego jako niespotykane reagge. Stajesz mniej więcej w połowie odległości pomiędzy sceną a drzwiami, żeby nikt nie wziął Cię ani za nudziarza, ani za fana. Czekasz, bo nie kojarzysz nazwiska. Jesteś tam, bo polecano.
Po chwili gasną światła, idą spoty, background zaczyna miksować jakieś nieźle brzmiące beaty. Robi się swojsko, wczuwasz się w klimat. Nagle wychodzi na środek koleś. Bierze mikrofon i wita się staroświeckim Yo people! na które reagujesz chwilowym dołączeniem się do aplauzu. Ale potem zwyczajnie pękasz. Widzisz bowiem jego podskakujące w rytm ruszania się po scenie pejsy. Ogarniasz, że ubrany jest w chałat. I po chwili dopiero dociera do Ciebie, że profesjonalnie klepany przez niego tekst jest w stu procentach o Bogu, religii i wierze w nadzieję.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 9 komentarzy
Wydawnicza przyszłość
Macie czasem tak, że oglądacie, czytacie bądź po prostu przeżywacie konkretne uczucie, które znienacka zostaje obrócone w we wrażenia iście odwrotne? Smutno Wam, coraz smutniej, snap, euforia? Bo ja tak czasem mam. I dokładnie tak samo miałem przed chwilą, po obejrzeniu pewnego filmiku (zaczerpniętego z TheNextWeb) skupiającego się na przyszłości wydawnictw, dzielenia się informacją, docierania do publiki. Kontrowersyjnego swoją szczerością filmiku, który, nie zdradzając wiele, kończy się w sposób naprawdę niespodziewany. Warto.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 3 komentarzy
Open’er #4 – Mando Diao
Desant zespołów z północy kontynentu na zachodnioeuropejski rynek muzyczny jest w ostatnich latach niesamowity. Chociażby z samego Open’era, jak na razie, możemy wyróżnić szwedzkich Hivesów. Zdolny to naród, twórczy instrumentalnie i obdarzony całkiem konkretnymi wokalistami. I zsyłający na nas kolejną ekipę, tym razem nazwaną słowami pochodzącymi z psychodelicznego snu piosenkarza, Björna Dixgårda. Ekipę nazwaną Mando Diao. I mającą sporo do zaoferowania.
Czytaj dalej
