Opublikował Andrzej Tucholski | 12 komentarzy
Open’er Preview
Opinie o minionych koncertach, niczym zgniecione, plastikowe kubki po Heinekenie na terenie festiwalu w czasie jego trwania, pojawiają się wszędzie. Ale niech Cię nie zwiedzie ogrom Internetu. Tej jedynej, najważniejszej relacji z Open’era 2010 doświadczysz tylko i wyłącznie tutaj. Gdyż tak, jak jeden był Elvis Presley, tak jeden jestem ja. I już na dniach, specjalnie dla Twoich oczu, udostępnię wyjątkowy & obfitujący w pikantne szczegóły tekst. A co w nim znajdziesz?
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 8 komentarzy
Open’er #10 – Archive
Dobra. Matury napisane, pierwszy oddech wakacji złapany, rekrutacja na UW zakończona. Czekam na jej wyniki, cieszę się wolnym czasem i wracam do pisania. Myślicie, że nie wiem, jak bardzo za mną tęskniliście?
Wielki artystyczny comeback przetestuję na przykładzie pewnej brytyjskiej formacji występującej na tegorocznym Heineken Open’er Festival. Samo brzmienie jej nazwy powoduje u wielu melomanów nagłą miękkość kolan połączoną z wydawaniem z siebie ogłuszającego pisku (co, aż wstyd przyznać, często spotyka także poważnych i dojrzałych facetów. No cóż. Taka fama). Mowa bowiem o prekursorach genialnego połączenia trip-hopu i rocka. O ojców świetnych i dojrzałych tekstów, wymownych brzmień i jedynego w swoim rodzaju klimatu. Mowa o Archive.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 3 komentarzy
Open’er #9 – Kings of Convenience
I znowu zespół ze Skandynawii. tym razem dwóch pociesznych panów o wdzięcznych nazwiskach Øye i Bøe. Którzy, pomimo wielu lat pracy osobno lub w zespołach o mieszanym składzie, od czasu do czasu się jednak razem zbierali i nagrywali. Powstało sporo przyjemnych nagrań. Cichych takich, pełnych przestrzeni i pogodzonej z losem radości. Dobrze się słuchających w deszczowe, wiosenne wieczory lub krótkie, letnie noce. Szczególnie zaś warto uwagę zwrócić na ich najnowszą płytę, Declaration of Dependence. Pełno w niej ukojenia. I dobrze się wpasowuje w aktualną, wybitnie wręcz zachmurzoną pogodę. Gdyby tylko cieplej było…
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 7 komentarzy
Open’er #8 – Regina Spektor
Znacząca zmiana klimatów względem dominującego w naszym dotychczasowym zestawieniu wykonawców Open’era 2010 rocka (obecnego w przeróżnych odmianach). Zamiast koncertowej gitary usłyszysz tym razem brzmienie estradowego fortepianu, krzyk ustępuje miejsca zabawie szkolonym głosem, słowa zaś układają się w przyjemne, proste opowiastki. Idzie wiosna i warto rozszerzyć akustyczne horyzonty – to po ten rodzaj muzyki sięgniesz szukając czegoś wysublimowanego, raz zabawnego, raz poważnego. Zmiennego, zaskakującego i niepowtarzalnego.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 6 komentarzy
Open’er #7 – Massive Attack
Spokojne, uwodzicielskie elektro z klasą. Wypełnione melancholią i zbiorowym przekazem. Przemieszane z mrocznym, rozchodzącym się w otaczającej nas przestrzeni uczuciem osamotnienia. Elektro grane przez kojarzony w naszym nadwiślańskim kraju najczęściej z czołówki do House M.D. Massive Attack. Zdobywców niezliczonych prestiżowych nagród, niekwestionowanych profesjonalistów scenicznego występu. Których zobaczymy na żywo już za kilka miesięcy.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 4 komentarzy
Open’er #6 – Klaxons
Po skandynawskich Hivesach i Mando Diao pora na wielki powrót do tradycyjnego miejsca wylęgu dobrej muzyki – na Wyspy. Ze Zjednoczonego Królestwa pochodzą bowiem chłopaki występujące jako Klaxons. Mieszający rocka, lekkie elektro i dance (i, tak naprawdę, Bóg wie co jeszcze) zespół przyjeżdża do nas już w lipcu z nikczemnym zamiarem wypełnienia gdyńskich scen abstrakcyjną psychodelą nie do końca dającej się zaszufladkować muzyki. Koncert powinien wypaść ciekawie, zważywszy że równa połowa płytowego dorobku wyżej wymienionych to album A Bugged Out Mix będący zbiorem, no cóż, remiksów. Elektro remiksów.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 4 komentarzy
Open’er #5 – Matisyahu
Idziesz na koncert kolesia reklamowanego jako niespotykane reagge. Stajesz mniej więcej w połowie odległości pomiędzy sceną a drzwiami, żeby nikt nie wziął Cię ani za nudziarza, ani za fana. Czekasz, bo nie kojarzysz nazwiska. Jesteś tam, bo polecano.
Po chwili gasną światła, idą spoty, background zaczyna miksować jakieś nieźle brzmiące beaty. Robi się swojsko, wczuwasz się w klimat. Nagle wychodzi na środek koleś. Bierze mikrofon i wita się staroświeckim Yo people! na które reagujesz chwilowym dołączeniem się do aplauzu. Ale potem zwyczajnie pękasz. Widzisz bowiem jego podskakujące w rytm ruszania się po scenie pejsy. Ogarniasz, że ubrany jest w chałat. I po chwili dopiero dociera do Ciebie, że profesjonalnie klepany przez niego tekst jest w stu procentach o Bogu, religii i wierze w nadzieję.
Czytaj dalejOpublikował Andrzej Tucholski | 3 komentarzy
Open’er #4 – Mando Diao
Desant zespołów z północy kontynentu na zachodnioeuropejski rynek muzyczny jest w ostatnich latach niesamowity. Chociażby z samego Open’era, jak na razie, możemy wyróżnić szwedzkich Hivesów. Zdolny to naród, twórczy instrumentalnie i obdarzony całkiem konkretnymi wokalistami. I zsyłający na nas kolejną ekipę, tym razem nazwaną słowami pochodzącymi z psychodelicznego snu piosenkarza, Björna Dixgårda. Ekipę nazwaną Mando Diao. I mającą sporo do zaoferowania.
Czytaj dalej
